Pomysł na Góry Złote?

Wieża na Borówkowej!

Pomiędzy górami, za krętymi drogami i lasami, znajduje się kolejna, skrywana sudecka wioska. To właśnie z niej możemy powędrować na jedną z najpiękniejszych wież widokowych w Sudetach, aby zobaczyć jedne z najpiękniejszych sudeckich panoram. Zapraszam na wspólną wędrówkę na Borówkową w Góry Złote! Po drodze będziemy odkrywać historię tutejszych ziem i zachwycać się niesamowitymi widokami!

Góry Złote to pasmo górskie w Sudetach Wschodnich położone trochę z boku, mniej znane od Karkonoszy czy też Gór Sowich, co dodaje im niezwykłego uroku, a nam chęci ich odkrywania.  Góry Złote rozciągają się długim, ok. 40 – kilometrowym pasmem granicznym od Przełęczy Kłodzkiej, gdzie łączą się z Górami Bardzkimi aż po Przełęcz Ramzowską  przechodząc w Wysoki Jesenik w Czechach. Duża część tego pasma górskiego znajduje się właśnie po ,,stronie  czeskiej”. Temat granic Gór Złotych to zagadnienie dość złożone, które omówimy sobie w innym artykule. Bardzo atrakcyjnym celem wędrówek w Górach Złotych jest Góra Borówkowa z przepiękną wieżą widokową, pokrytą drewnem, z której roztaczają się dalekie panoramy aż po Ślężę, Góry Stołowe, Bystrzyckie, a nawet Wysoki Jesenik z Pradziadem, czy Serakiem. Zapraszam na wędrówkę na Borówkową urozmaiconą o poznawanie tutejszej historii i zapomnianych, sudeckich wiosek. 

U stóp Borówkowej, na wysokości ok. 500 m.n.p.m., daleko za Lądkiem Zdrój, w dolinie Lutego potoku (prawego dopływu Białej Lądeckiej) blisko Przełęczy Lądeckiej znajduje się wieś Lutynia – wioska z duszą i skrywaną historią. To właśnie z niej możemy powędrować na Borówkową. Wieś Lutynia to wieś schowana pomiędzy górami, lasami, wieś z pięknymi widokami i zabytkami. Kiedy patrzę na jej stare mury, dziś ruiny, a kiedyś zamieszkałe chaty, czuję dawne życie uśpione po II wojnie światowej,  które powoli się odradza. Kiedy widzę mury ponad 200 -letniego Kościoła, wyobrażam sobie ile przetrwał lat niepokojów, okresów dostatku, ile biedy. Ile przyjął modlitw, ile próśb, ile żalu, ile radości, ile narodzin i śmierci. Myślę ile osób dbało o to miejsce, aby mogło przetrwać do dziś, jako źródło dawnej historii. Dziś we wsi można dostrzec pracę i serce wielu ludzi, którzy czynią to miejsce, pięknym do życia.

Created by potrace 1.15, written by Peter Selinger 2001-2017

Lutynia - przeszłość sudeckiej wsi

Według lokalnej tradycji wieś miała być założona przed 1300 rokiem, jednak pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1346 roku. Lutynia była niewielką rolniczą wsią ze skromnie reprezentowanym rzemiosłem. Nie rozwinął się tutaj za bardzo lokalny przemysł za wyjątkiem górnictwa. Dwukrotnie (w XVI i na początku XIX wieku) rozpoczynano tutaj wydobycie rud ołowiu i srebra, lecz złoża okazały się zbyt małe do eksploatacji.  Na południowych stokach doliny Lutego Potoku, znajdują się ślady dawnego górnictwa kruszcowego i kopalni Filip, w której wydobywano srebronośną galenę. Co ciekawe eksploatowano tutaj również wkładki marmuru (wapienia krystalicznego). Należy wspomnieć, że w połowie XVIII w. przy rozpoczęciu eksploatacji wapieni krystalicznych niedaleko Lądka-Zdroju odkryto znaną dziś Jaskinię Radochowską. Co ciekawe, dokument pochodzący z 1347 r.,  wskazuje na piec do wypalania wapna, znajdujący się w miejscu obecnego ośrodka wczasowego „Geovita” znajdującego się tuż obok Lutyni.

Widok ze wsi na Masyw Śnieżnika z Czarną Górą
Widok ze wsi na Masyw Śnieżnika z Czarną Górą oraz zabudowania we wsi

Dawne wulkany w Górach Złotych

Górach Złotych, m.in. w Lutyni, o czym nie wszyscy zdają sobie sprawę, mamy wystąpienia bazaltów. Bazalt to zasadowa, wylewna  skała wulkaniczna czyli skała, która powstała z lawy (magmy, która wydostała się z wulkanu). Starsze, zmienione bazalty określa się  są paleobazaltami, albo też melafirami, czy porfirami. Wystąpienia te związane są z intensywnymi zjawiskami wulkanicznymi zachodzącymi w końcowych fazach orogenezy alpejskiej. Zaburzenia górotwórcze spowodowały powstanie szeregu odkształceń, uskoków, przez które lawa bazaltowa mogła wydostać się na powierzchnię. Zastygająca lawa utworzyła formy kominów i pokryw lawowych. Ciemne, masywne, o niemal afenitowej (o strukturze skrytokrystalicznej – bez widocznych kryształów) skały, które występują w formie oddzielnych słupów bazaltowych to wnętrze komina wulkanicznego. Lawa krzepła tutaj szybko – stąd charakterystyczna oddzielność słupowa, brak kryształów i minerałów (z wyjątkiem oliwinu głównie w postaci porwaków). 

Panorama ukazująca się podczas wędrówki na Borówkową, widok na Masyw Śnieżnika
Panorama na Masyw Śnieżnika, w drodze na Borówkową, Góry Złote

Dziś pozostałości po takiej działalności wulkanicznej możemy podziwiać, dzięki odsłonięciom we wsi Lutynia. Bazalt występuje tutaj w Czarnym Urwisku i Szwedzkich Szańcach. Najdłuższe wydobycie prowadzono na Szwedzkich Szańcach. Eksploatację złoża rozpoczęto już pod koniec ubiegłego wieku. Po wojnie wydobycie prowadzi się tu od 1957 r. Bardzo długo eksploatację prowadziła Firma „Uni-Bazalt” Sp. z o.o.  Czy nadal prowadzi? Znalazłam informacje, że zakład był w likwidacji i że zdemontowano już urządzenia. Jeśli wiecie coś na ten temat, dajcie koniecznie znać! Najbardziej znanym tutaj turystycznie miejscem wystąpienia bazaltów jest ,,Czarne Urwisko” w starym, nieczynnym już kamieniołomie. Występują tutaj skały o wyraźnej, pionowej oddzielności słupowej – bazaltowe słupy. Dokładniej ,,Czarne Urwisko” obejmuje bezimienne wzgórze o wysokości ok. 610 m n.p.m. położone na terenie dawnego przysiółka wsi Lutynia – Ułęże (obecnie część Lutyni). Wschodnie stoki wzgórza łagodnie opadają w kierunku cieku wodnego Luty Potok.  Trzecim wystąpieniem bazaltu w tej okolicy jest ,,Szary Kamień” – również w już nieistniejącym kamieniołomie. Występujący tu bazalt tworzy pokrywę o grubości ok. 15 metrów leżącą na osadach rzecznych. Bazaltowe wylewy okolic Lądka należą  do najmłodszych przejawów wulkanizmu, do tzw. dolnośląskiej trzeciorzędowej prowincji bazaltowej lub inaczej dolnośląskiej formacji bazaltowej. Śladów po dawnych wulkanach nie musimy więc szukać jedynie na Pogórzu Izerskim, Pogórzu Kaczawskim, w Górach Kaczawskich, czy też w Kamiennych i Wałbrzyskich, ale również w Górach Złotych. 

Przykład architektury sudeckiej w Lutyni- dom na kamiennej podmurówce, o konstrukcji zrębowej

Lutynia - historia rozwoju wsi

Lutynia miała sprzyjające położenie dla swojego rozwoju, bowiem leżała na szlaku handlowym prowadzącym ze Śląska przez przełęcze Gór Złotych do Czech. Była to tzw. Droga Solna, ponieważ przewożono nią sól z podkrakowskich kopalni na Ziemię Kłodzką, do Czech, nawet aż do Pragi. Znajdowała się również blisko Granicznej Drogi Królewskiej – najnowszej drogi bitej otwartej w 1873 roku (przedłużenie dzisiejszej ul. Granicznej – drogi tworzącej malownicze serpentyny i przecinającej granicę na Przełęczy Lądeckiej, łącząc się z czeskim Javornikiem. 

Kamieniołom bazaltu, Szwedzkie Szańce, Lutynia, Lądek-Zdrój
Kamieniołom bazaltu, Szwedzkie Szańce, Lutynia, Lądek-Zdrój, widok z wieży na Borówkowej

Położenie wsi, tuż przy popularnym uzdrowisku – Lądku-Zdrój, również dawało wsi szansę na rozwój. Kuracjusze z Lądka-Zdroju odwiedzali Lutynię, a szczególnie ówczesny przysiółek wsi – Ułęże (obecnie część wsi Lutynia), w którym to znajdował się atrakcyjny punkt widokowy na Czarnym Urwisku (tam, gdzie występują słupy bazaltowe w dawnym kamieniołomie bazaltu). W tutejszym folwarku sędziowskim urządzono wtedy gospodę, która była wymieniana przez wszystkie przewodniki i cieszyła się dużą popularnością. Obecnie gospoda już nie istnieje, ale piękny punkt widokowy, oraz słupy bazaltowe pozostały. Na punkt widokowy prowadzą drogowskazy, a samo miejsce zostało zagospodarowane – znajdują się tutaj ławki. Kuracjuszy przyciągały również m.in. interesujące formy skalne – wysokie, gnejsowe skały w Skalnym Wąwozie (poniżej zanikającej wsi Wrzosówka, a powyżej Lutyni). Skały zostały obite do wspinaczki, szczególnie do wspinaczki ,,drytoolowej”. W drytoolingu wspinamy się w rakach z czekanem po drogach skalnych obitych w sposób sportowy. Należy jednak pamiętać, że drytooling można uprawiać tylko i wyłącznie w rejonach do tego wyznaczonych.

W 1908 roku zamieszkiwało Lutynię 248 osób, najwięcej w porównaniu z innymi latami. Obecnie wieś zamieszkuje ok. 40 mieszkańców.

Zimowy widok z Czarnego Urwiska, Lutynia, Ułęże, Lądek-Zdrój
Zimowy widok z Czarnego Urwiska, Lutynia, Ułęże, Lądek-Zdrój

Z „Czarnego Urwiska” rozpościera się wspaniała panorama na Lądek-Zdrój, Masyw Śnieżnika z wyeksponowanym Śnieżnikiem i Czarną Górą oraz Krowiarki.  

Widok z Czarnego Urwiska, Lutynia, Ułęże, Lądek-Zdrój
Widok z Czarnego Urwiska, Lutynia, Lądek-Zdrój, niestety podczas kiepskiej pogody na panoramy 🙂

Wieś Lutynia - uroczy zakątek ze starymi murami otoczony górami

Na krańcu wsi, idąc wzdłuż Lutego Potoku w kierunku Przełęczy Lądeckiej spotkamy przy drodze kapliczkę z XVII w. W centrum wsi, nad potokiem, za małym, odnowionym mostkiem, tuż obok domu Sołtysa wsi, znajduje się budynek mieszkalny z bramą nr 11 z końca XIX wieku, pełen starego kamienia. W środku wsi znajduje się również zabytkowe, zakratowane i obmurowane ujęcie wody – dawna studnia z wyrytą datą – 1906 rok.
Budynek mieszkalny z bramą nr 11 z końca XIX wieku, pełen starego kamienia
Obok domu sołtysa wsi znajduje się również wyjątkowa, prowadzone z sercem agroturystyka – Lutynia 13. Sam dom ma niezwykłą historię, bowiem kiedyś mie­ści­ła się tutaj szko­ła nie­miec­ka, po­tem pol­ska, w dal­szej ko­lej­no­ści sklep. Dom wła­ści­wie by upa­dł, gdyby pod ko­niec lat 90 tych nie zmie­ni­li się wła­ści­cie­le. Nowi właściciele dali mu nowe życie. Obec­nie go­spo­da­rze pro­wa­dzą tutaj agro­tu­ry­sty­kę, z której często korzystają zjeżdzający się z różnych zakątków Polski wspinacze.
 
W tym domu mie­ści się rów­nież przy­tul­na ka­wia­ren­ka, jak piszą właściciele: ,,Ma­łe, ka­me­ral­ne wnę­trze wy­ma­rzo­ne na spo­tka­nia z przy­ja­ciół­mi i nie­wiel­kie ro­dzin­ne im­pre­zy. Jej szcze­gól­ną at­mos­fe­rę two­rzą sta­re obra­zy, czar­no – bia­łe zdję­cia daw­nych miesz­kań­ców wio­ski oraz sto­ją­cy na ho­no­ro­wym miej­scu kre­dens. Ca­ło­ści do­peł­nia mu­zy­ka z wi­ny­lo­wych płyt pły­ną­ca z ad­ap­te­ra. Miej­sce to po­ko­cha każ­dy, kto choć raz tu za­wi­ta.” – Brzmi obiecująco!

Na­prze­ciw do­mu, w cen­tral­nym punk­cie wsi znaj­du­je się duża, zadaszona, drewniana wiata, zwana ,,Go­ści­niec Lu­tyń­ski”. Jest to miej­sce spo­tkań miesz­kań­ców wsi oraz różnego rodzaju im­prez oko­licz­no­ścio­wych, ta­kich jak od­pu­sty, do­żyn­ki, ogni­ska. W czasie świąt pod wiatą stoi pięknie przybrana, świąteczna choinka. Tuż obok znajduje się również mały plac zabaw dla dzieci oraz tzw. Lu­tyń­skie Ta­ra­sy – oto­czo­ne po­mo­sta­mi spa­ce­ro­wy­mi i ła­wecz­ka­mi oczko wod­ne – ide­al­ne miej­sce na chwi­lę z książ­ką, uciecz­kę od co­dzien­no­ści. W małym stawie pły­wa­ją ponoć zło­te ryb­ki, któ­re speł­nia­ją ży­cze­nia… Biorąc pod uwagę magię tego miejsca, myślę, że war­to spró­bo­wać!

Kościół p.w. św. Jana Nepomucena zbudowany w 1799 r. w stylu późnego baroku.

Na łagodnym zboczu najwyżej położony jest mały kościół pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. Świątynia została wzniesiona w latach 1784-1799. Obecnie jest to najstarsza budowla we wsi. W wnętrzu barokowy ołtarz, zabytkowe organy, polichromie. Całość po gruntownej renowacji. Przed kościołem znajduje się figura Św. Jana Nepomucena. Jest on obecny w wielu miejscach na Ziemi Kłodzkiej. Spotkać go można szczególnie przy mostach, strumykach, w polach, w ogrodach, przy pałacach, w miasteczkach i przy kościołach, jak tutaj w Lutyni. Wiecie dlaczego? Więcej o tym napiszę w innym artykule 🙂

W drodze na Przełęcz Lądecką, w oddali Masyw Śnieżnika
W drodze na Przełęcz Lądecką, w oddali Masyw Śnieżnika

Szczyt Borówkowej - coś więcej niż piękne panoramy z wieży

Z Lutyni powędrowaliśmy drogą nieoznaczoną żadnym szlakiem turystycznym do Przełęczy Lądeckiej. Stamtąd już na sam szczyt Borówkowej szliśmy zielonym szlakiem zwanym szlakiem ,,Kurierów Solidarności”, którego nazwa ma bezpośredni związek z historią tego miejsca. Górskie szlaki turystyczne znakowane wzdłuż granicy polsko-czechosłowackiej stanowiły swoisty azyl dla ludzi sprzeciwiających się opresjom komunistycznego reżimu. W drugiej połowie lat 80-tych ubiegłego wieku działania kurierskie Solidarności Polsko-Czechosłowackiej zostały wyprowadzone na wzór spotkań na Drodze Przyjaźni w Karkonoszach. Wybór padł na Sudety Wschodnie – dzikie, mocno zalesione grzbiety. Na tych terenach łatwiej było zachować anonimowość, a inwigilacja ze strony służb bezpieczeństwa i wojsk ochrony granic nie była tak prosta, jak na wyeksponowanych i pozbawionych osłony lasów szlakach turystycznych głównego grzbietu Karkonoszy. 

Początkowe działania – kompletowanie wydawnictw do przerzutu, wyjazdy w góry, organizacja spotkań na granicy oraz akcji kurierskich, pomoc dla osób represjonowanych w drugim kraju czy też wzajemne upowszechnianie wiedzy o niezależnych inicjatywach – to były z pozoru prozaiczne działania, które stały się wielką siłą i drogą do wolności, do wolnej Europy. Na Borówkowej, która znajduje się na pograniczu dwóch państw – organizowane były konspiracyjne spotkania opozycji – działaczy Solidarności Polsko-Czechosłowackiej z obu stron granicy. 21 sierpnia 1987 r. doszło do historycznego spotkania działaczy –  uczestniczyli w nim m.in. Jacek Kuroń, Jan Lityński, Zbigniew Bujak, Zbigniew Janas, Václav Havel późniejszy prezydent Czech.  Na szczycie góry znajduje się tablica informująca o tych wydarzeniach. 

Na szczycie Borówkowej oprócz podziwiania niezwykłych panoram z wieży, możemy więc poznać trochę historii tych terenów. Znajduje się tutaj również tablica upamiętniająca ważnego dla tych miejsc człowieka – Księdza Stefana Witczaka, zwanego ,,Kruszynką”. Był on znanym i lubianym księdzem, proboszczem w Nowym Gierałtowie (wieś obok Stronia Śląskiego), ale przede wszystkim osobą o wielkim, dobrym sercu. Poświęcił on swoje życie dla innych – m.in. stworzył ośrodek wsparcia dla niepełnosprawnych, sprowadzał z zagranicy sprzęt potrzebny chorym i inwalidom, organizował zajęcia sportowe i artystyczne dla dzieci, prowadził działalność misyjną w czeskich miejscowościach. Jako jeden z pierwszych, podjął się trudnego zadania pojednania polsko-niemieckiego na Ziemiach Odzyskanych, organizując już w latach 80 – tych spotkania lokalnych społeczności z dawnymi, niemieckimi mieszkańcami tych terenów, co w tamtych czasach wymagało wielkiej odwagi. Był również niestrudzonym propagatorem przyjaźni polsko-czeskiej. Określono Go mianem Łącznika między polskim i czeskim narodem. Ponadto angażował się w ratowanie wielu zabytków sakralnych. Uratował m.in. kościół w Bielicach, ale był również inicjatorem odnowienia kościoła we Wrzosówce pod Borówkową (zdjęcia kościoła poniżej). Na tablicy oraz obok niej na kamieniu przeczytamy również dwa piękne cytaty mające przypominać życie tego niezwykłego człowieka.

,,Miłość do Boga, miłość do człowieka i przyrody nie zna granic".

,,Człowiek jest tyle wart, ile dobrego uczynił drugiemu człowiekowi ..."

Wieża na Borówkowej
Wieża na Borówkowej

Góra Borówkowa to jeden z najwyższych szczytów Gór Złotych (900 m.n.p.m.) Szczyt zbudowany jest z gnejsów (skała metamorficzna – które uległa przeobrażeniu), które możemy zauważyć pod naszymi stopami podczas wędrówki. Pod szczytem znajdują się również gnejsowe skały. Obecną polską oraz czeską nazwę szczyt zawdzięcza rozległym płatom borówczysk – czarnej borówki. Ramiona góry Borówkowej opierają się od wschodu o Przełecz Ladecką nad wsią Lutynia i od zachodu o Przełęcz Różaniec nad wsią Orłowiec.  Pierwsze obiekty turystyczne zaczęły powstawać na szczycie już w II połowie XIX wieku. W ciągu kilkuset lat stanęło tam schronisko turystyczne oraz cztery wieże widokowe. 

Dzięki obecnej, 25-metrowej wieży widokowej zbudowanej w 2006 roku, Borówkowa  jest  jednym z najlepszych punktów widokowych na Ziemi Kłodzkiej. Roztacza się stąd panorama na Przedgórze Sudeckie, Karkonosze ze Śnieżką, wszystkie pasma górskie Ziemi Kłodzkiej, Wysoki Jesenik z Pradziadem i Serakiem. Cylindryczna wieża o metalowej konstrukcji, licowana drewnem robi ogromne wrażenie. Jest otwarta przez cały rok i przez cały rok wejście na nią jest bezpieczne ponieważ klatka schodowa jest zabudowana, przez co na schodach nie ma śniegu i lodu. Trzeba uważać jednak przy samym wejściu, gdzie zbiera się lód zimą (tutaj polecam niezawodne raczki, lub ewentualnie pomocne ramię). Wejście na wieżę jest bezpłatne. Cały szczyt oprócz pamiątkowych tablic został pięknie zagospodarowany. Znajduje się tutaj naprawdę dużo zadaszonych, małych ławek oraz miejsce na ognisko. W sezonie letnim otwarty jest również mały bar, gdzie można kupić coś do jedzenia, a także kofolę na wzmocnienie. A widoki z wieży przy dobrej pogodzie … są niezapomniane. Sami zobaczcie jak wiele można zobaczyć! 🙂 

Created by potrace 1.15, written by Peter Selinger 2001-2017

Wieś, która kiedyś tętniła życiem - historia Wrzosówki

Schodząc ze szczytu Borówkowej w kierunku Skalnego Wąwozu i Lutyni, trasą spacerową w kierunku Lądka-Zdroju mijamy po drodze pomiędzy drzewami ruiny dawnych domostw. Trafiamy też na odnowiony, mały kościół, który jako jedyny jest śladem po dawnej wiosce – Wrzosówce. Miejsce po dawniej tętniącej życiem wsi znajduje się na południowym stoku Borówkowej,  niedaleko Przełęczy Lądeckiej na wysokości 600-650 m n.p.m., w górnej partii doliny Lutego Potoku. Są tu piękne łąki i małe, leśne zagajniki.  Na granicy Lutyni i Wrzosówki znajduje się Skalny Wąwóz, kiedyś zwany „Piekłem”.  Skały, które się tutaj znajdują zbudowane są gnejsów gierałtowskich i osiągają nawet 30 metrów wysokości – obecnie jest to rejon wspinaczkowy. 

Kościół pw. św. Karola Boromeusza we Wrzosówce

Wrzosówka  była niedużą wsią. Pierwsze zabudowania gospodarstwa leśnego pojawiły się tu pod koniec XVI w. Wkrótce przyszła wojna trzydziestoletnia, podczas której domostwa zostały zniszczone, lecz później odbudowane.  W 1736 r. wieś została zakupiona przez miasto Lądek, a w XIX w. stała się samodzielną gminą wiejską. Istniało tu około dwudziestu gospodarstw. W XIX w. funkcjonował młyn wodny, a w latach 1830-1845 zbudowano mały kościół pw. św. Karola Boromeusza, który istnieje do dziś. Obok kaplicy istniała gospoda, a niedługo przed II wojną światową zaczął działać duży pensjonat – „Dom Marynarza”. Przez Wrzosówkę przebiegał niegdyś szlak turystyczny z Lądka Zdroju na Borówkową. Wrzosówka była więc miejscem, gdzie turyści i kuracjusze, w drodze na Borówkową, zatrzymywali się na odpoczynek oraz regenerację sił w gospodzie. (Źródło: dobryprzewodnik.cba.pl)

Wrzosówka, Lutynia, dawne zabudowania wsi
Wrzosówka, Lutynia, Lądek-Zdrój, dawne zabudowania wsi, źródło: polska.org.pl

Po II wojnie światowej wieś zaczęła zamierać. Dawni, niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni. Nowa rzeczywistość polityczna i ustrojowa oraz bliskość granicy państwa sprawiły, że powojenne władze celowo nie zasiedlały wsi. Zamieszkała tu tylko jedna rodzina, która zresztą w latach 70. XX w. także wyprowadziła się. Pozostałe domy popadły w ruinę i były rozbierane na materiał budowlany. Zmieniono również przebieg szlaków turystycznych tak, aby nie zbliżały się za bardzo do granicy, poprowadzono je bliżej Lądka Zdroju. Turyści i kuracjusze odwiedzający Lądek Zdrój w latach 60., 70., czy 80. XX w. nie wiedzieli, że tuż obok uzdrowiska znajdują się tak piękne tereny. Nie wspominali o tym przewodnicy, nie prowadzono tu wycieczek. I tak wieś, tętniąca niegdyś życiem, została zapomniana.

Co ciekawe, przez ok. 10 lat cała wieś była wystawiona na sprzedaż. Zamierzeniem gminy Lądek-Zdrój było sprzedanie terenu całej wsi jednemu inwestorowi (inf. ustna z Urzędu Gminy Lądek-Zdrój),  jednak nie znalazł się nikt zainteresowany, co można wytłumaczyć trudnościami z dojazdem do wysoko położonej wsi, szczególnie w warunkach zimowych, brakiem infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej oraz położeniem na terenie Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego, a jednocześnie na obszarze Natura 2000, co utrudnia prowadzenie inwestycji. W efekcie wydzielono na terenie wsi 24 działki na sprzedaż. Będąc na miejscu widziałam jakieś domy letniskowe i jakąś budowę. 

Figura św. Floriana - Patrona Strażaków przy Kościele we Wrzosówce
Figura św. Floriana - Patrona Strażaków przy Kościele we Wrzosówce

Po dawnej wiosce pozostał więc właściwie jedynie niezwykły, zabytkowy Kościół oraz ruiny – pozostałości po dawnych domach. Kościół był już w kiepskim stanie, ale m.in. dzięki inicjatywie księdza Stefana Witczaka, pomocy okolicznych strażaków i parafian odbudowano świątynię. Została ona w 2001 roku poświęcona ponownie. Obecnie jest to kościół pw. św. Karola Boromeusza. Obok świątyni powstała figura św. Floriana – patrona strażaków.  Strażacy opiekują się tym miejscem. Corocznie organizowane są tutaj powiatowe uroczystości z okazji Dnia Strażaka. Obok kościoła znajdują się zadaszone ławki oraz tablica z historią wsi i kościoła.

Informacje praktyczne z wędrówki:

  • Parking - auto możemy zostawić tuż obok Lutyńskiego Gościńca i Kościoła - w centrum wsi
  • Trasa - szybka, łatwa i przyjemna, zaledwie 8 km.
  • Polecam rozpocząć trasę od strony Przełęczy Lądeckiej, czyli najpierw dojść do zielonego szlaku, ponieważ w tę stronę podejście będzie łagodniejsze
  • Zimą trasa miejscami jest oblodzona, polecam mieć ze sobą raczki na buty

Przebieg trasy na mapie:

Created by potrace 1.15, written by Peter Selinger 2001-2017

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Newsletter

Zapisz się po więcej przygód!

facebook

Instagram

Sudety, jakich nie znałeś. All Rights Reserved.